sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 1


Byłam na łące obok mojego domu. Łucja i Michał bawili się z Amelką. Moi rodzice i dziadkowie siedzieli sobie na kocu i się śmiali. Ja bujałam na huśtawce czytając książkę. Wszyscy byli tacy szczęśliwi. Czas płyną nieubłaganie. Uwielbiałam spędzać go z moją rodziną. To były najpiękniejsze chwile w moim życiu. Po chwili przybiegła do mnie Amelka.
- Pobaw się z nami. – Powiedziała swoim ślicznym głosikiem. Zrobiła minkę proszącego pieska, której nie potrafiłam odmówić. Amelka miała cztery latka, śliczne rude loki i zielone oczy. Była całkiem inna niż ja.
- Dobrze skarbie. – Wstałam z huśtawki i zaczęłam ją gonić. Po chwili wszyscy się już bawiliśmy oraz śmialiśmy się.
Nagle niebo nakryło się ciemnoczerwonymi chmurami, a z nad lasu szła czarna mgła. Księżyc zrobił się czarny. Wszyscy zastanawialiśmy się, co to jest. Nagle wszystkie ptaki odlatywały w przeciwnym, lecz nic, im, to nie dawało spadały martwe na ziemie. Drzewa zaczęły się łamać. Po chwili nie było już. Pusta, siwa ziemia, na której leżały martwe lub umierające w cierpieniu zwierzęta. Mgła była coraz bliżej, zaczęliśmy uciekać, ale nic, to nie dało po chwili nas pochłonęła. Nagle wszyscy ludzie zrobili się nijacy. Smutni, wredni i źli. Niektórzy zaczęli ze sobą walczyć, za to inni, po prostu chodzili i wyglądali jak zombie. Zniknęła z nich cała miłość, całe szczęście oraz radość z życia. Wszystkie dobre uczucia. Dlaczego? To dobre pytanie dlaczego. Wszystko zniknęło, a ja zostałam sama. Kompletnie sama, ale dlaczego. Z przodu coś leżało. Podeszłam bliżej była, to moja mała czteroletnia siostra. Szybko wzięłam ją w ramiona. Ale ona już nie żyła. Była martwa.
- Amelko obudź się proszę. – Powiedziałam ze łzami w oczach. Dlaczego zostałam tylko ja dlaczego.
Naglę się obudziłam. Byłam cała mokra od potu. Ciężko oddychałam, a z oczu płynęły mi łzy. Dlaczego cały czas mi się to śni. To tak boli. Zostałam sama na tym ponurym świecie. Codziennie proszę boga o to, żeby zabrał mnie z tego świata do mojej rodziny, przyjaciół. Do krainy, gdzie dominuje szczęście, miłość, a nie zło i chamstwo, ale bóg nie chce wysłuchać mojej prośby trzyma mnie na tym po***anym świecie. Dlaczego świat się taki stał? Dlaczego zostałam sama? Tyle pytań kłębiło się w mojej głowie i na żadne nie znałam odpowiedzi i pewnie nie poznam.
Wstałam z łózka, a raczej z materaca, który służył mi za łózko. Ściany w moim pokoju są siwe, brudne. Jest w nim mała szafka i biurko, a raczej resztki biurka. Poszłam do łazienki. Także była siwa i zniszczona ogólnie po tej apokalipsie cały mój dom został zniszczony. To już nawet nie był dom, to były ruiny, które mogły się na mnie w każdej chwili zapaść i mnie zabić co nie było, by takie złe, wtedy zobaczyłam bym swoją rodzinę uwolniła bym się od tego wszystkiego. Związałam moje brązowe włosy w, byle jakiego koka, ubrałam spodnie i moją jedyną bluzę. Wyszłam z domu w kierunku centrum miasta. Kiedyś bawiły się tam dzieci z rodzicami. Starzy ludzi siedzieli sobie na ławeczkach obserwując i rozmawiając ze sobą. Miasto tętniło życiem. A teraz wszystko, co się tu znajduję, to ruiny budynków. Zero trawy, drzew, zwierząt zero życia tylko siwa ziemia. O dziwo ratusz został bez większych zmian jako jedyna rzecz tutaj. Dookoła mnie szli ludzie. Ludzie, to już nie byli ludzie, to było zombie. Krzyczeli na siebie wszyscy byli, po prostu źli. Musiałam udawać, że jestem taka jak oni co nie było łatwe. We mnie była jeszcze miłość i chęć do życia. Nie rozumiem dlaczego, to właśnie ja jestem inna od całej reszty. Może, gdybym była taka jak oni nie przeżywała bym tak śmierci mojej rodziny. Pamiętam jak Amelka umarła na moich rękach zabita przez mgłę. Rodzice siłą mnie od niej odciągali. Kazali mi uciekać, ale ja nie chciałam jej zostawiać. Mojej malutkiej siostrzyczki. W końcu Michał mój straszny brat oderwał mnie od niej. Złapał mnie za rękę i ciągnął za sobą. Następnego dnia, gdy akurat byłam w piwnicy zauważyłam przez okno, że jacyś mężczyźni w mundurach zabierają moją całą rodzinę. Tylko nie mnie. Później dowiedziałam się z gazety, że wszystkie zabrane osoby zostały zabite. Tak, po prostu zabite, bo komuś nie spodobali się, dlatego zostali zabici. W ten sposób zostałam sama jak palec na tym zasranym świecie.
Akurat przechodziłam koło ratusza, kiedy zauważyłam, że drzwi są otwarte co było dziwne, bo zwykle były zamknięte na cztery spusty. Szybko się do nich podkradłam i weszłam do środka. Wszystkie ściany były pomalowane na ciemne kolory. Było w nim strasznie dużo pomieszczeń. Skierowałam się do największego pomieszczenia. Ściany miały kolor ciemnozielony a podłoga była wyłożona czarnymi kafelkami. Było w pełno dokumentów. Ponumerowanymi od A do Z. Może, to tu się kryje cała zagadka tego co się stało. Zaczęłam przeszukiwać.
- Imię Nazwisko: Kinga Kryjek. Wiek: 16 Miejsce: Fabryka broni w Mitkowie. – Zrozumiałam, że to są dokumenty osób, które zostały stąd wywiezione. Może znajdę tu coś o mojej rodzinie.
Zaczęłam przeszukiwać wszystkie dokumenty, kiedy natrafiłam się na coś dziwnego.
„ Listopad 2013 eksperyment się nie udał. Świat został zniszczony, a ludzie zamiast zmienić się w maszyny podporządkowane rządowi zostali zmienieni w kreatury. Prezydent wydał rozkaz, żeby wszystkich, którzy ukończyli czterdzieści lat zabić, a resztę zesłać do przymusowej pracy w różnych zakładach w celu bezpieczeństwa. Niektórzy, którzy nie nadawali się do niczego zostali wyrzuceni na ulicę. Ma to służyć ich szybciej śmierci. Podpis: Józef Markowski – Czyli, to wszystko wymyślił rząd. Ludzie nie byli mu posłuszni, to rozsiał sobie mgłę. Chciał sobie podporządkować ludzi, a że mu się nie udało, to trzeba ich zmusić do ciężkiej pracy, zabić lub wyrzucić na ulice, żeby zdychali jak psy.
Moi rodzice nie żyją, to jest pewne, ale Michał i Łucja może oni… Zaczęłam przeszukiwać sterty, kupki, gdzie nazwiska zaczynały się na M. Mablikowie, Macekiep. Maciejewski. Jest. Imię i Nazwisko: Michał Maciejewski, Wiek:20 lat, Miejsce zamieszkania i pracy: Wojsko w Gdyni. Nie wieże mój braciszek żyje. Jednak nie zostałam sama. A Łucja. Szukałam dalej. Jest. Imię i Nazwisko: Łucja Maciejewska. Wiek:15 lat. Miejsce i zawód: Przetrzymywana w rządzie. Moja mała siostrzyczka. Ale dlaczego ona jest przetrzymywana w rządzie. Muszę ich odnaleźć, teraz gdy wiem, że moje rodzeństwo żyje moje życie nabrało sensu.
- Co ty tu robisz? – Spytał jeden ze strażników, który nagle pojawił się w drzwiach.
- Ja nic. – Powiedziałam kierując się w jego stronę.
- Zostajesz zatrzymana pod zarzutem zdradzenia rządu. – Powiedział podchodząc do mnie. Kopnęłam go w klejnoty i zaczęłam uciekać. Facet wił się z bólu.– Stój i tak nie uciekniesz. Znajdziemy cię. – powiedział, a ja szybko pobiegłam w stronę mojego domu. Gdy się odwróciłam nikogo nie zobaczyłam. Chyba nikt mnie nie gonił. Weszłam do domu. Wyjęłam z szafy plecak, spakowałam to, co najważniejsze i skierowałam się w stronę Gdyni zostawiając wszystko za sobą.
Wiedziałam, że teraz, kiedy wiem, że moje rodzeństwo żyje musze je odnaleźć.

środa, 11 czerwca 2014

Prolog


Po apokalipsie świat zmienił się. W ludziach zniknęły wszystkie dobre uczucia w ich miejsce weszły złość, pogarda, chamstwo i żal.  Jako jedyna się nie zmieniłam we mnie była miłość, przyjaźń, chęć do życia. Straciłam wszystko rodzinę, przyjaciół. Wszystko co było dla mnie ważne. Musze odnaleźć moją siostrę. Nie mogę się poddać. Nazywam się Julia i mam 17 lat. Mam długie ciemno brązowe włosy i niebieskie oczy. Postanowiłam opowiedzieć wam moją historię która nie ma szczęśliwego zakończenia.